
I tak i nie. To jak będą działać promienie zależeć będzie bezpośrednio od ich dawki jak składu. Jeśli produktem, po który przyjedziemy do solarium będzie szybki brąz to z cała pewnością przegramy jednoczesną walką z trądzikiem. Pamiętajmy, że brąz to efekt uboczny opalania a komórki zwane melanocytami tworzą go po wykryciu niebezpieczeństwa, czyli dawki, która jest dla nas graniczną.
Jeśli jednak znajdziemy odpowiedni salon, w którym np. przy pomocy urządzenia do mierzenia skóry i określania dawki będziemy w stanie opalać się 20% dawki rumieniotwórczej na lampach o zrównoważonym współczynniki promienie UVB to możemy liczyć na poprawę stanu naszej trądzikowej cery.
Uwaga! Przedawkować jest bardzo łatwo i na oko trudno jest uchwycić próg odpowiedniej dawki, której to przekraczać nie powinniśmy. Jeśli go jednak przekroczymy, lub wybierzemy zbyt silne i agresywne solarium to pomimo początkowej chwilowej poprawy wyglądu naszej skóry, spowodowanej lekkim, towarzyszącym zawsze opalaniu przesuszeniu i ewentualnemu wyrównaniu koloru, nastąpi etap drugi, mniej przyjemny i z pewnością niezamierzony. Już po drugim seansie gruczoły łojowe z powodu nadmiernego wysuszania się i rogowacenia naskórka rozpoczną swoją pracę ze zdwojoną aktywnością a zatkane pory przyczynią się do znacznego pogorszenia się stanu naszej skóry.
Jeśli zdecydujemy się na terapię słoneczną to pomocne w niej będzie poddanie skóry przed pierwszym seansem dogłębnemu peelingowi naskórka.
To czy promienie ultrafioletowe okażą się zbawienne dla cery trądzikowej czy dodatkowo zaszkodzą skórze, zależeć będzie przede wszystkim od ich dawki.
Przeczytaj koniecznie: Wpływ promieni UV na skórę