opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Poparzenia słoneczne!!!

Tak jak sama opalenizna jest bardzo przyjemna dla oka, tak opalanie może być przyjemne tylko wtedy, kiedy nie doprowadzimy do poparzenia, wywołanego przedawkowaniem promieni ultrafioletowych. Z jednej strony nasz organizm wyposażony jest w samoistny układ alarmowy, objawiający się zaczerwienieniem i bólem oraz podwyższeniem temperatury poparzonego miejsca, z drugiej strony - jego niedoskonałość polega na pewnego rodzaju opóźnieniu procesów zachodzących w skórze. Gdy zaczynamy czuć, jest już z reguły za późno i znaczy to, że przedawkowanie miało miejsce.

 

Wracając do sygnałów ostrzegawczych naszego organizmu - wszystko ma swoje znaczenie. W rzeczywistości, jeśli będziemy świadomym odbiorcą całego zjawiska, po pierwszym sygnale przestaniemy się opalać i odczekamy cierpliwie z opalaniem, aż sygnał przestanie działać, zaczerwienienie i temperatura zniknie, a o bólu nie będziemy już pamiętać. To właśnie będzie czas, o który organizm nas prosił, wysyłając sygnały ostrzegawcze. Samoistna akcja naprawczo-regeneracyjna polega na odtworzeniu zniszczonych komórek wraz z ich prawidłowym kodem genetycznym. Jeśli więc podczas tej akcji naprawczej poddamy skórę kolejnemu atakowi promieni UV, to sami będziemy sobie winni i tylko do siebie - jako samobójców - powinniśmy mieć w przyszłości pretensje. Tak więc w żadnym wypadku nie możemy opalać się następnego dnia ani nawet w kilku następnych dniach po poparzeniu. Aby po raz kolejny wyjść na słońce lub odwiedzić salon solaryjny, musimy bezwzględnie dać skórze czas do całkowitej regeneracji i odpoczynku. Po lekkim poparzeniu są to zazwyczaj 2-3 dni, po większym - nawet tydzień.

Aby nie doprowadzać do udarów, warto obserwować dokładnie swoją skórę i reakcje, a także być świadomym tego, ile promieni możemy zaabsorbować i kiedy powinniśmy bezwzględnie zejść z plaży. W trakcie opalania na plaży powinniśmy robić przerwy. Jeśli pomimo zejścia w cień lub ochłodzenia ciała w wodzie nasza skóra pozostaje nadal bardzo gorąca, to znak, że zaabsorbowała już większą ilość promieni, niż mogła znieść. To zdecydowany znak, by przerwać opalanie i udać się w całkowity cień. Zejście pod parasol na plaży nie wystarczy, ponieważ trafia tam nawet do 50% promieni odbitych przez piasek oraz te, które zdołały przejść przez materiał. Wejście do wody jest również zgubnym rozwiązaniem, ponieważ woda nie chroni nas przed promieniami ultrafioletowymi, a wręcz przeciwnie - przez odbicia od jej lustra potęguje ich działanie. Dlatego tak dobrze i szybko opalamy się pływając na materacu.


Tematy: