
Takim stwierdzeniem można podsumować wyniki wielowątkowych badań prowadzonych równolegle przez kilka grup naukowców - między innymi dermatologów, dotąd przeciwnych opalaniu.
Ci sami dermatolodzy mówią dziś o wielkiej przydatności słońca i jego pozytywnym wpływie na nasze zdrowie. Podczas wspomnianych badań po raz kolejny potwierdzono, że witamina D odgrywa bardzo ważną, choć dotychczas lekceważoną rolę w naszym organizmie - chroni przed chorobą nowotworową. Ryzyko zachorowania na raka piersi, płuc, prostaty i co ciekawe - również skóry - zwiększa się wielokrotnie w przypadku niedoboru witaminy D w naszym organizmie. Witamina D jest samoczynnie syntetyzowana w ponad 90% przez naszą skórę pod wpływem promieni UV. Dlatego też coraz większa grupa lekarzy zaleca kontakt ze słońcem i to bez jakiejkolwiek ochrony - jednak pod warunkiem przestrzegania zalecanego bezpiecznego czasu opalania. Dotychczasowa wiara w suplementy oraz syntetyczne witaminy poddana została bardzo ostrej krytyce naukowców, którzy udowodnili, że przyswajalność tak podanej witaminy D jest wielokrotnie niższa aniżeli obietnice przemysłu produkującego tego rodzaju preparaty. Słońce staje się więc naturalnym i zarazem bezpłatnym lekarstwem, a wiec i przyjacielem człowieka. O tym, że było ono nim od wielu tysięcy lat widocznie w ostanich 30 latach jakoś zapomniano. A może ktoś pomagał w tym aby zapomniano? Jeśli tak było to tym kimś z całą pewnością nie był przemysł solaryjny, który to od 30 lat u możliwia kożytanie z dobrodziejst słońca nawet wtedy kiedy nie ma pogody lub po jego zachodzie.