
Zaskakujące doniesienie dziennika wieczornego w Norynbergi oburzyło zarówno lekarzy, dermatologów, organizacje walki z rakiem jak i właścicieli profesjonalnych salonów solarium, w których za wszelką cenę unika się poparzeń słonecznych. Powodem tego był właściciel znanej i lubianej przez młodzież dyskoteki „Paisley” w niemieckim Erlangen. Nagradzał on młodzież za poparzenie się na plaży.
To zaskakujące, szokujące i nieodpowiedzialne traktowanie opalania się, jest świadectwem ogólnie niskiej świadomości społeczeństwa. Wiedza o wpływie słońca i jego przedawkowania jest tak nikła, że pozwala ona właścicielowi dyskoteki na wprowadzenie nagrody w postaci wolnego wstępu na dyskotekę dla osoby, która wykaże się najsilniejszym poparzeniem. Na taki wyszukany pomysł marketingowy wpadł właściciel jednej z niemieckich dyskotek nie przez przypadek. Wykorzystując to, że jego klienci w okresie wakacji spędzają dużo wolnego czasu na słońcu, namawia ich on do „świadomego” parzenia się. Nagrodą za doprowadzenie swojej skóry do widocznego poparzenia jest wolny wstęp na dyskotekę! Brzmi to jak kiepski żart, jest jednak rzeczywistością pozbawioną całkowicie humoru.
Brawa za głupotę!
Zarówno właścicielowi jak i młodzieży, które skorzystała z tej promocji trzeba bić brawa za głupotę i brak odpowiedzialności. Poza brawami dla młodzieży, którą po części można tłumaczyć tym, że brakuje jej jeszcze życiowych doświadczeń, pozostaje jednak sam fakt wykorzystywania naiwności i niewiedzy młodych ludzi przez dorosłych. Jeśli nagradza się takie zachowanie, to automatycznie powstaje pytanie rodzące się w głowach wielu młodych ludzi: czy poparzenie słoneczne może być, zatem szkodliwe? Oczywiście, że jest, i może być nawet w skutkach zabójczych.
Najbardziej szkodliwym w tym wypadku okazuje się jednak być właściciel dyskoteki, który
zgodnie z panującym w Europie prawem powinien zostać za to ukarany. Czy tak się stanie? Tego jeszcze nikt nie wie. Jeśli znajdzie się jednak rodzic, którego niepełnoletnie dziecko w wyniku tej wyszukanej techniki marketingowej ucierpi na zdrowiu, to właściciel wspomnianej dyskoteki będzie musiał liczyć się w przyszłości z prawnymi konsekwencjami. W USA szybko znalazłby się klient, który nie tylko opaliłby się na maksymalnego raczka i skasował wolny wstęp, zażyczyłby sobie on następnego dnia sowitego odszkodowania.
Źródło: Nürnberger Abendzeitung