opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Słońce potrafi to lepiej

Uzupełnianie niedoborów witaminy D – słońce, tabletki czy odżywianie?

 

Słońce potrafi to lepiej


To już nie pusty slogan branży solaryjnej, lecz wyniki badań przeprowadzonych przez dwa niezależne instytuty badawcze z USA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich opublikowane obszernie na łamach czerwcowego wydania amerykańskiego magazynu medycznego American Journal of Clinical Nutrition, zajmującego się aspektami odżywiania.

 

Badania zostały przeprowadzone przy użyciu bezwzględnie przestrzeganych surowych ram. Ewentualne błędy wykluczone zostały przy pomocy podwójnego efektu placebo. Ich wyniki są niepodważalne, a sugestia probantów całkowicie wykluczona. Udowodniły one bardzo ścisłą zależność poziomu witaminy D w krwi i jego bezpośredni wpływ na stopień ryzyka zachorowania na przeróżne formy nowotworów.

 

Słońce efektywniejsze

Udowodniono jednocześnie, że niedoborów witaminy D3 nie jesteśmy w stanie uzupełnić odpowiednim żywieniem, ponieważ przyswajalność zawartej w pożywieniu witaminy D lub też D2 zawartej w tabletkach jest bardzo znikoma. Porównanie efektywności słońca i żywienia, uwzględniając w tym sztucznie wytworzoną witaminę D2, zawartą w tabletkach, dało wynik 10 do 1. Oznacza to, że 90% wytwarzanej witaminy D3 w organizmie pochodzi z jej syntezy w skórze pod bezpośrednim wpływem promieni ultrafioletowych.

 

Zdrowie w solarium?

Pamiętajmy jednak, że badania te przeprowadzano nie w solarium, lecz przy ekspozycji na słońce. Nie wpadajmy więc w euforię do momentu, w którym będziemy w stanie wyniki te przenieść na płaszczyznę solaryjną. Dopóki nasze solaria opalają mocą dużo większą niż słońce, będzie nam trudno to zrobić, ponieważ nie będziemy w stanie odeprzeć ataku dermatologów i przemysłu kosmetycznego.


Natomiast gdy już będziemy w stanie w naszych salonach opalać mocą porównywalną ze słońcem, slogany takie jak np.: „Solarium do walki z rakiem”, „Solarium najlepszym lekarstwem”, Solarium to nie tylko brąz”, „Przyjdź i zatankuj trochę zdrowia” będą mogły pojawić się na drzwiach naszych salonów. Oczywiście brzmi to trochę fantastycznie, ale technicznie już dzisiaj jest możliwe. Szkoda, że nikt z branży o tym nie myśli, bo byłoby to chyba lepszym argumentem aniżeli reklamowanie nowo wymienionych lamp w salonie czy też posiadania najnowszych „bezpieczniejszych”, jeszcze silniej opalających urządzeń.

Naturalna droga

 

W Niemczech taki ruch można już dzisiaj zauważyć. Objawia się to kategorycznym zmniejszeniem mocy urządzeń i wydłużeniem czasu ekspozycji do 20-25 minut. Można to nazwać powrotem do naturalności. I nie trzeba być naukowcem, aby wyczuć według własnego rozumu, że to, co jest zdrowe, musi być przyjemne. Z chwilą gdy coś staje się nieprzyjemne dla organizmu i zaczyna się on w jakiś sposób bronić, przekraczamy granice rozsądku i nie zawsze czynimy sobie tym dobrze. Opalanie nie musi, a nawet nie powinno boleć. Zaczerwienienie skóry bezpośrednio lub w kilka godzin po opalaniu to już poważne i niebezpieczne poparzenie spowodowane przedawkowaniem. Jeśli będziemy tego świadomi i uświadomimy naszych klientów, a jeszcze lepiej – nie damy im w ogóle możliwości parzenia się w solarium, to zrobimy coś dobrego nie tylko dla klienta i siebie, ale i dla całej branży. Dzięki temu odkryciu będziemy w stanie zbudować nową egzystencję jakże pięknej, słonecznej branży, jaką może stać się w przyszłości branża solaryjna. Światowe lobby przeciwników słońca dzięki takim badaniom traci powoli grunt pod nogami i musi przyznać rację komuś, kto potrafi obronić swoją znaną już od setek lat teorię: bez słońca nie byłoby życia na ziemi!

 

red. zdrowe-opalanie.pl 


 


Tematy: