opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Depresje jesienno-zimowe a opalanie w solarium

Depresje sezonowe czy też sezonowe wahania nastroju to wynik słabszego nasłonecznienia naszej strefy geograficznej jesienią, zimą i wczesną wiosną. Słońce świeci wtedy dużo słabiej i - na domiar złego - zdecydowanie krócej dotrzymuje nam towarzystwa. Ponieważ jesteśmy istotami zależnymi od słońca, już kilkutygodniowy jego brak odbija się natychmiast na naszym samopoczuciu, doprowadzając na dłuższą metę do depresji. Kolejne etapy tego niedoboru to szeroki wachlarz chorób, począwszy od grypy i chorób układu kostnego (np. osteoporoza), a na nowotworach skończywszy.


Kontakt ze słońcem, czyli nic innego, jak czynność nazywana opalaniem, nabiera wtedy dla każdego człowieka zupełnie nowego wymiaru. Nie chodzi już bowiem tylko i wyłącznie o brąz, lecz o prawdziwe biopozytywne oddziaływanie promieni ultrafioletowych na nasz organizm, samopoczucie i nie tylko. Ciekawostką dla wielu może być to, że upragniony przez wielu brąz jest ubocznym produktem opalania. Można go mieć przy okazji, ale nie jest konieczny do tego, aby poczuć się dobrze i czerpać dobroczynną energię słońca.


Tak właśnie zaczynał się wywiad przeprowadzony przez opolskie Radio Plus z redaktorem naczelnym dwumiesięcznika branżowego SOLARIUM.


Opalanie to nie tylko, jak Pan już wspomniał, samopoczucie. Co więc jeszcze?


Poprawa samopoczucia to jedna z dobrych stron opalania. Można jednak powiedzieć, że wynika ona lub idzie w parze z ogólną poprawą stanu naszego zdrowia i podniesieniem słabnącej w tych okresach roku naszej ogólnej odporności. Większość z nas udając się zarówno na plażę, jak i do solarium, myśli w pierwszej kolejności o kolorze swojej skóry. Czynimy to jednak nie do końca świadomie. W rzeczywistości okazuje się, że obcowanie z promieniami ultrafioletowymi poprawia nam samopoczucie, odpręża nas, relaksuje, przyczynia się do regulacji układów przyswajania wapnia i fosforu, jak również zapewnia poprawne działanie naszego układu odpornościowego.


Brak słońca jest więc powodem tego, że słabniemy, czujemy się źle, a nawet popadamy w depresje?


Napędem układu odpornościowego oraz nerwowego, czyli wielu znajdujących się w nas małych fabryczek produkujących ważne dla nas i zarazem życiodajne hormony, jest witamina D3. Zaczynamy cierpieć, jeśli jej poziom maleje, co dzieje się właśnie, nie przez przypadek, w tych okresach roku, kiedy słońce nie chce świecić nam tak mocno jak w lecie.


Możemy jednak sięgnąć po suplementy - mleko, ryby, witamina D3 w tabletach…


Niestety, nie jest to takie łatwe, a samo np. mleko nie jest ani dobrym źródłem witaminy D3, ani nawet wapnia, który bez witaminy D3 jest dla nas bezwartościowy. Ponieważ drogą pokarmową nie jesteśmy jej w stanie przyswajać w tak dużych ilościach, jakie są nam potrzebne, a jej nadmiar w pokarmie może - doprowadzając do przedawkowania - szybko spowodować tragedię, ewolucja wyposażyła nas w pewien fantastyczny mechanizm. Witaminę D3 syntezujemy samoistnie w naszej skórze w chwili, gdy wystawimy ją na działanie słońca, a bardziej szczegółowo - na działanie wybranych promieni światła słonecznego. Powstaje ona w 90% samoistnie w naszym organizmie dzięki opalaniu. Pozostałe niecałe 10% możemy uzupełniać drogą pokarmową.


Wspomniał Pan o wybranych promieniach słońca. Jakie to promienie?


Chodzi o promieniowanie UVB. Z jednej strony bardzo niebezpieczne, bo już najmniejszy ich nadmiar powoduje poparzenia, ale z drugiej strony - jak widać - niezbędne do naszego poprawnego rozwoju i funkcjonowania. To one zapewniają nam również lepszy nastrój w lecie aniżeli ten, na którego niedobór narzekamy zimą. 


To mamy gotową receptę. W zimie solarium może poprawić nam samopoczucie i uchronić przed depresją?


Czy solarium, czy też zimowy urlop na Dominikanie - tam, gdzie świeci słońce, czy też w odpowiedni sposób dobrana lampa solaryjna, będziemy odnotowywać natychmiastową poprawę samopoczucia. Jest to rezultat powstającej w wyniku naświetlania endorfiny, nazywanej często słonecznym hormonem szczęścia. To zadziwiające! Wielu z nas nie wie, że opalanie to proces hormonalny.


Opalanie, czyli samo zdrowie? Czy to nie dziwne stwierdzenie w dobie tak wielu kampanii antysłonecznych? O słońcu i solarium nie mówi się dobrze. 


Dla jednych dziwne, dla innych po prostu opłacalne. Dla mnie i wielu tysięcy naukowców zajmujących się na całym świecie rolą witaminy D3 w naszym życiu nie jest to jednak wcale dziwne stwierdzenie, lecz niezaprzeczalny fakt. Bez słońca nie byłoby nas na Ziemi. Przy tej okazji zadajmy sobie fundamentalne pytanie, które może zarówno zaskoczy, jak i wprawi w chwilę zadumy te właśnie, jakże dzisiaj szerokie, grupy przeciwników opalania: czy organizm może traktować coś tak złego, jak słońce, nagradzając nas za to wspaniałym samopoczuciem i podniesieniem odporności organizmu na wszelkie choroby?


Czyli co nam pozostaje? Nic innego, jak udać się jesienią i zimą do solarium?


Sama wiedza na temat opalania i możliwości solarium to jedno, a rzeczywistość - to drugie. Nie każde solarium proponuje usługi światłoterapii. Nie każde posiada wykwalifikowany personel, odpowiedni sprzęt i dopasowane lampy. W końcu tylko garstka salonów posiada urządzenia do badania skóry, które zabezpieczają klienta przed niebezpiecznym nadmiarem życiodajnych promieni UV.


To teraz sam nie wiem - iść czy też nie?


Solarium w zimie to bardzo dobra, a może nawet najlepsza z możliwych, alternatywa dla słońca pod warunkiem, że znajdziemy profesjonalny salon. Jest ich na całe szczęście w naszym kraju coraz więcej. Nowe łóżka i niskie ceny to jednak zazwyczaj nie wystarczy do tego, aby efektywnie, bezpiecznie opalać swoich klientów, nie mówiąc o profesjonalnej światłoterapii oraz zapobieganiu czy też leczeniu depresji.


Właśnie, w solarium nie jest do końca bezpiecznie, bo można się przecież poparzyć. Takie wypadki się zdarzają.


Jadąc samochodem, też można mieć wypadek, podczas pływania utopić się, podczas przechodzenia przez ulicę zostać przejechanym. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo każdy powinien sam wiedzieć, co robi. Idąc do solarium, powinniśmy również też to wiedzieć i tak samo, jak na plaży, unikać poparzeń. Nie zawsze winny jest jednak klient. Salon solarium może otwierać każdy i to jest częstym powodem braku profesjonalizmu, a tym samym -niskiego poziomu usług. Mocno, tanio, szybko zamiast efektywnie, trwale, zdrowo i bezpiecznie! Ale to temat na inną długą rozmowę.

Powracając do tematu depresji, jedno jest pewne: możemy leczyć ją zarówno niewidzialnymi promieniami słońca, jak i po części samym jego światłem. Jeśli nie znajdziemy w swoim pobliżu wystarczająco profesjonalnego salonu solarium i nie możemy wyjechać w okresie zimy na słoneczny urlop, spędzajmy jak najwięcej czasu w naturze i róbmy to koniecznie w ciągu dnia, kiedy słońce świeci najmocniej. 


Dziękuję za rozmowę.
 

Wzorowym przykładem salonów, które poza efektywnym opalaniem świadczą usługi profesjonalnej światłoterapii i walki z depresją, jest opolska sieć SOLARIUM SUN-line. Dzięki systemowi kontroli skóry SkinControl, pozwalającemu na ustalenie indywidualnej dla każdego dawki UV, każdy klient może przed opalaniem wybrać jeden z programów: opalanie bio-pozytywne, kosmetyczne czy też najmocniejsze, skoncentrowane na maksymalizacji brązu, a wykwalifikowany personel pomoże dobrać urządzenie oraz kosmetyk odpowiedni zarówno do cery, jak i do oczekiwań klienta.

 

Red. Solarium


Tematy: