opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Poparzenia i wypadki podczas opalania w solarium

Co jakiś czas w mediach pojawiają się informacje o wypadkach w salonach solarium polegających na poparzeniu klienta podczas opalania. Pomimo ze nie jest to zjawisko lawinowe, informacje takie zachęcają automatycznie do dyskusji to, czy oby opalanie w solarium jest w ogóle bezpieczne i czy klient odwiedzający solarium może liczyć na profesjonalizm właściciela?
 

Z danych wydawnictwa PRESS & MEDIA, zajmującego się od wielu lat wydawaniem profesjonalnej prasy kosmetycznej, a także badaniem rynku usług kosmetycznych oraz solarium, wynika, że w naszym kraju istnieje kilkanaście tysięcy punktów, świadczących taką usługę. 24% z nich to salony specjalizujące się tylko w opalaniu. Jeśli przy tak dużej liczbie salonów i urządzeń opalających, dwa lub trzy razy w roku dochodzi do poparzenia klienta, to mamy prawo uznać to za wypadek i nie ma powodu by wpadać w niepotrzebną panikę.


Oczywiście, jak najbardziej trzeba o tym głośno mówić, ponieważ pomaga to w szybkiej eliminacji z rynku nieprofesjonalnych salonów. To właśnie z winy właścicieli tego typu punktów cierpi po takich wypadkach cały sektor usług. Warto tu jednak wspomnieć, że znacznie więcej poparzeń to wina nieświadomego niebezpieczeństw klienta szukającego ekstremalnych przeżyć i błyskawicznych efektów. Zjawisko to dotyczy szczególnie Polski gdzie panuje jeszcze moda na ekstremalnie mocne lampy dające możliwości opalania w kilka minut.

 
Wina po stronie właściciela

 
Kiedy dochodzi do poparzenia w solarium, w większości przypadków wina bezpośrednia leży nie po stronie sprzętu, lecz w braku świadomości właściciela salonu. Jeśli kierowca autobusu wyjeżdża w trasę z niesprawnym układem hamulcowym, to w przypadku wypadku nie obwiniamy zazwyczaj producenta autobusu. Bezpieczeństwo ze strony producenta urządzeń opalających zagwarantowane jest w 100%. W innym wypadku nie otrzymałyby one certyfikatów i nie mogłyby zostać wprowadzone na rynek. Zarówno nowe ja i te starsze urządzenia opalające posiadają liczne układy zabezpieczeń, które uniemożliwiają eksploatację profesjonalnych urządzeń w przypadku, kiedy mogłyby uczynić klientowi krzywdę. Otwarta płyta akrylowa, brak lub uszkodzenie filtra, zmiany temperatury, uszkodzenia a nawet niewydolność układu wentylacji są ciągle monitorowane przez układy zabezpieczeń. Układy te w przypadku wykrycia błędów w którymkolwiek z obwodów automatycznie wyłącza urządzenie uniemożliwiając dalszą eksploatację.
Nowoczesne urządzenia wyposażone w wyświetlacze informują użytkownika o usterce wskazując przyczynę wyłączenia w formie specjalnego kodu błędu.

 
Producent zabezpiecza
 

Producent w instrukcji użytkowania każdego urządzenia opisuje błędy i informuje użytkownika w bardzo jasny sposób, jak ma postępować w przypadku pojawianie się błędu. Na przykład - jeśli kod błędu wskazuje na przepełniony zbiornik skroplin klimatyzatora wewnętrznego to dalsza jego eksploatacja możliwa jest natychmiast po opróżnieniu tego zbiornika. Jeśli zaś przyczyna błędu jest brak lub uszkodzenie filtrów to informacja jasno określa konieczność jego wymiany.

 
Oczywiście nie można się do końca zabezpieczyć przed głupotą. Ciekawych przykładów widziałem w swojej wieloletniej praktyce wystarczająco dużo, aby uwierzyć w to, że pomysłowość człowieka nie zna granic podobnie jak idąca z nią parze, w tych przypadkach głupota. Zabezpieczenia producenta bywają w trakcie napraw mostkowane, omijane lub całkowicie demontowane po to, aby nie przeszkadzać w codziennej pracy lub nie narażać właściciela na dodatkowe koszty. Najgorzej, jeśli dzieje się to za jego zgodą lub nawet na jego życzenie. Wszędzie są jednak czarne owce i tak długo jak nie zostaną one całkowicie wyeliminowane z rynku nie możemy opalać się całkiem spokojnie. Jest jednak na to rada.


Wybierając salon, w którym się opalamy - a jest ich wystarczająco dużo - kierujmy się własnym wyczuciem profesjonalizmu. Salon, którego właścicielem jest poważna osoba dbająca o zdrowie klienta będzie wyróżniał się przed wszystkim kwalifikacją obsługi i jej podejściem do klienta. W salonie takim musimy poczuć się po prostu bezpiecznie i komfortowo. Jeśli widzimy, że za ladą stoi ktoś, kto nie ma pojęciu o opalaniu i procesach zachodzących w skórze podczas jej ekspozycji na promienie ultrafioletowe - zmieńmy salon nawet, jeśli do innego trudniej jest nam dojechać. Zróbmy to również w przypadku, kiedy obsługa przekonuje nas, że powinniśmy się opalać na najmocniejszym urządzeniu najlepiej więcej minut aniżeli sami tego chcemy lub jeśli cała obsługa klienta podczas pierwszych wizyty ogranicza się na grzecznego wysłuchania prośby klienta i włączenia urządzenia. Brak zainteresowania potrzebami klienta i rodzajem jego skóry to oznaka braku profesjonalizmu i troski właściciela o to, aby świadczyć usługi na odpowiednio wysokim poziomie - gwarantując zarówno oczekiwany efekt jak i bezpieczeństwo opalania.

 
Ryzyko i brak przygotowania

 
Problemem, który obserwujemy w przypadku wielu nieświadomych właścicieli salonów, jest ślepa chęć podejmowania ryzyka za wszelką cenę. Zazwyczaj, aby nie utracić obrotów podejmują oni karkołomne decyzje polegające na samodzielnej naprawie urządzeń lub korzystaniu z niewykwalifikowanych serwisów. Czy jest to celowa i świadoma oszczędność, czy brak wyobraźni lub przygotowania do świadczonych usług - tego dowiadujemy się najczęściej za późno. Rzadziej winę ponosi nadgorliwy serwisant, który - jak się okazuje po fakcie - nie odbył żadnych szkoleń solaryjnych. Ktoś, kto potrafi naprawić telewizor nie zawsze będzie miał pojęcia o bezpieczeństwie, jaki musi zagwarantować urządzenie solarium. Jeśli nie jest on certyfikowanym serwisantem, nie może przejąć do końca odpowiedzialności za naprawę. Właściciel ponosi natomiast winę za to, że zdecydował się na usługi serwisu niewykazującego się odpowiednimi kwalifikacjami.

 

Trzecim częstym źródłem problemów są przypadkowi sprzedawcy handlujący używanym sprzętem nieznanego do końca pochodzenia. Super ciekawe oferty na Allegro, czy innych serwisach internetowych, kuszą potencjalnych, nie do końca świadomych, właścicieli salonów – przede wszystkim ceną, w której czasem zawarty jest montaż i parę gratisów. Czy niska cena, dodatki, tani montaż mogą być gwarancją bezpieczeństwa do ich przyszłych klientów i ich samych? O tym, - kiedy już dojdzie do wypadku - decyduje zazwyczaj nie sam właściciel, lecz prokurator.

  
redkacja czasopisma branżowego SOLARIUM


Tematy: