opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Powrót krzywicy? To realne zagrożenie

Jak donosi specjalistyczne czasopismo medyczne British Medical Journal, postępujący deficyt witaminy D notowany u mieszkańców wielkiej Brytanii skutkuje powrotem choroby, która przez wielu została dawno zapomniana – krzywicy. Zdaniem autorów artykułu - profesora Simona Pearce1`a i doktora Time`a Cheethama, ludzie stanowczo zbyt mało czasu spędzają na słońcu. Kontakt z ultrafioletem jest jedyną gwarancją zapewnienia organizmowi właściwego poziomu witaminy D.


W obecnych czasach mieszkańcy Wielkiej Brytanii, (choć można to odnieść równie dobrze do większości zamożnych społeczeństw europejskich) spędzają znacznie więcej czasu przed ekranami telewizorów i komputerów, ograniczając jednocześnie czas spędzany na, zewnątrz, czyli np. na słońcu. Dotyczy to zwłaszcza najmłodszych – już kilkuletnie dzieci nie widzą nic poza telewizją i monitorami komputerów, u nastolatków jest to nagminne. Na dodatek przy tych nielicznych okazjach, kiedy dzieci mogą mieć kontakt ze słońcem, rodzice, zastraszeni kampaniami antysłonecznymi, aplikują im kremy z filtrami UV, które blokują dostęp biopozytywnych promieni UVB i tym samym uniemożliwiają naturalną produkcję potrzebnej do ich prawidłowego rozwoju witaminy D. Rezultatem jest prawdziwa epidemia niedoboru witaminy D, prowadząca do szeregu chorób – ze wspomnianą krzywicą włącznie.


Krzywica to choroba polegająca na niewłaściwym rozwoju kośćca u dzieci. Kości nie rozwijają się i nie twardnieją odpowiednio szybko i nie nadążają za dynamicznym rozwojem organizmu młodego człowieka, co skutkuje ich krzywieniem i wadami postawy – czasem bardzo poważnymi. Główną przyczyną krzywicy są niedobory witaminy D połączone zazwyczaj z poważnymi brakami wapnia, (którego wchłanianie z przewodu pokarmowego reguluje właśnie witamina D). Absolutnie minimalna dzienna dawka witaminy D zapewniająca prewencję przeciw krzywicy to 400 IU (IU - międzynarodowa jednostka).


Nie jest to dużo. Dla porównania – już 20 minut na letnim słońcu (godzina 12 w południe od czerwca do sierpnia) owocuje u człowieka rasy białej produkcją ok 20 000 IU witaminy D w skórze, pod warunkiem, że ma on odkrytą większość ciała. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w odróżnieniu od syntetycznej, nie da się w ten sposób witaminy tej przedawkować – jest ona magazynowana przez organizm w formie biernej i uwalniana w miarę potrzeb. Przedawkować można jedynie witaminę przyjmowaną w formie tabletek i wiąże się to z dużymi powikłaniami, które wynikają z tego, że ewolucja, wiedząc, w jaki sposób powstaje witamina D3, nie przewidziała u człowieka mechanizmu zapewniającego usunięcia jaj nadmiaru. Jak widać zapewnienie 400 jednostek witaminy nie jest szczególnie skomplikowane, ale w dzisiejszych czasach nawet dzieci mają z tym problemy. Brak kontaktu ze słońcem nie jest tu jedynym problemem, winna jest również kiepska dieta, nieuwzględniająca, szczególnie w zimie, bogatych w witaminę D pokarmów.


W Wielkiej Brytanii każdego roku notowanych jest kilkaset przypadków krzywicy i statystyki w tej kwestii niepokojąco rosną. Co więcej – te same badania wykazują, że ponad 50% społeczeństwa brytyjskiego cierpi na niedobory witaminy D na tyle poważne, że prowadzą one do poważnych schorzeń układu kostnego (choćby osteoporozy). Problemem, o którym mówi się nieco rzadziej, – choć jest on być może nawet poważniejszy – jest zwiększone ryzyko zachorowalności na choroby krążenia i groźne nowotwory. Prewencyjne działanie witaminy D na tym polu zostało już dawno udowodnione.


Na krzywicę szczególnie narażeni są ciemno i czarnoskórzy mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którzy ze względu na wysoką zawartość melaniny w skórze potrzebują dużo więcej kontaktu ze słońcem by zsyntetyzować odpowiednią dla nich ilość witaminy D. Niektórzy eksperci właśnie w zmianie demograficznego modelu społeczeństwa brytyjskiego upatrują głównego powodu rosnących statystyk zachorowalności na krzywicę i inne choroby związane z niedoborami słonecznej witaminy D.


Jednak większość badaczy zajmujących się problemem zgadza się, co do tego, że głównymi powodami jest niewłaściwy styl życia i odżywiania mieszkańców Wysp. Problemem jest również nadmierne używanie preparatów z filtrami – praktycznie na każdym kroku, nie tylko podczas plażowania. Filtry UV znaleźć można w balsamach do codziennej pielęgnacji, podkładach, pudrach, cieniach do oczu, kremach do rąk i wielu innych. To ostatnie związane jest oczywiście z niesłabnącą kampanią strachu przed Słońcem, która jest najskuteczniejszym narzędziem marketingowym zachęcającym ludzi do kupna kosmetyków ochronnych i odstraszającym od korzystania z dobrodziejstw ultrafioletu – zarówno na wolnym powietrzu jak i w profesjonalnych salonach solarium, które z pewnością znaleźć można dzisiaj w każdym kraju.

 

Źródło: http://www.naturalnews.com/028329_vitamin_D_rickets.html


Tematy: