opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Słońce i solarium - czy opalanie faktycznie szkodzi naszym dzieciom?

Bundestag, izba niższa niemieckiego parlamentu, uchwalił zakaz opalania w solarium poniżej 18 roku życia. To bardzo kontrowersyjna ustawa w świetle liberalizacji współczesnego prawa - pisze InnovaWeb w portalu zatytułowanym „magazyn domowy” jak i wiele innych portali internetowych, szukających sensacyjnych wiadomości wstrząsających naszym społeczeństwem. Może, jeśli wrzucimy do doniesień dzieci oraz Bundestag to wstrząsną one bardziej społeczeństwem? Komu ma służyć faktycznie taka ustawa?


Skutki takich doniesień nikogo nie obchodzą, bo liczą się tylko wejścia i oglądalność w danej chwili umożliwiające skasowanie większych pieniędzy za reklamy umieszczane w portalach. A może by tak zanim opublikujemy cokolwiek pomyśleć i zbadać dogłębnie temat. No tak, ale to nie jest jak widać rola nowoczesnego dziennikarza, któremu target przysłonił się odpowiedzialność za publikowany materiał. Może opublikuj po prostu codziennie rano informację: życie zabija! I może skończmy powoli z innymi negatywnymi doniesieniami, bo negatywne informacje nie przyczyniają się do wyjścia z kryzysu i nie nastrajają społeczeństwa pozytywnie, lecz wręcz odwrotnie. Po takim doniesieniu rodzice z pewnością pozwolą dzieciom w zamian za wizytę w solarium pozostać godzinę dłużej przed zdrowym komputerem i ograniczą do minimum jego kontakty ze słońcem. Krzywicę wyleczą jogurtem i serem a o osteoporozie nie będą musieli myśleć, bo w przyszłych bezsłonecznych, ale jakże pięknie wyglądających pokoleniach nie będzie o niej mowy, słabe kości będziemy wymieniać operacyjnie na nowe wykonane z polietylenu i poliwęglanu a na choroby będą przecież szczepionki oparte na rtęci. (Informacja dla ciekawskich: proszę sprawdzić całą międzynarodową listę substancji rakotwórczych, która to wywołała burzę wokół solarium i słońca)


Bardzo mocna słowa: opalanie szkodliwe dla dzieci! - Sztuka dla sztuki? – nagonka na solaria trwa! – komu służy?


…Nowe prawo ma być odpowiedzią na gwałtownie wzrastającą liczbę zachorowań na nowotwory skóry - nie tylko w Niemczech... Czy liczba ta ma coś wspólnego z solarium? Obawaić się można że nie? Ale komus musi to służyć?


Wzrost liczby zachorowań na raka skóry, jest związany z rozwojem turystyki, która wraz z umożliwieniem szybkie przemieszczanie się pomiędzy strefami klimatycznymi doprowadza do możliwości „smażenia się na słońcu” przez cały rok. Jako że winnym podniesienia ryzyka zachorowania na nowotwór skóry jest poparzenie słoneczne oraz duża ilość promieni z pasma UVA osłabiająca kondycję skóry winą za to zjawisko ponosi branża kosmetyczna wraz z dermatologami na czeka, która namawia nas do korzystania z kosmetyków wyposażonych w faktory. Kosmetyki te nie chronią nas przed szkodliwymi skutkami nadmiaru słońca a ich oszukańcze działanie polega na tym, że eliminują one naturalny mechanizm ostrzegawczy skóry, jakim jest jej podrażnienie wywołana odpowiednią ilością przekraczającą granice rozsądku oraz wytrzymałości. Bez tego sygnały leżymy spokojnie na plaży myśląc, że nic nam nie grozi. Tym czasem promienie, przed którymi przestrzegają ci sami dermatolodzy penetrują dogłębnie naszą skórę i prowadzą do zniszczeń oraz osłabianie jaj struktur. Brak syntezy witaminy D3, eliminowane przez filtr UV zawarty w kosmetyku doprowadza do tego, że nasz organizm po takiej ekspozycji nie potrafi naprawić szkód, jakie wyrządziło UVA i jesteśmy podwójnie oszukani. Podnosimy ryzyko zachorowania na nowotwory skóry oraz osłabiamy swój organizm. W solarium, w którym nie smarujemy się kremem z faktorem jesteśmy w tanie już w ciągu 15 minut syntezować bardzo dużą ilości witaminy D3. Ilość promienie UVA, które absorbujemy w czasie takiej wizyty jest uzależniona od lampy i może być porównywalna z 4 do 8 razy dłuższym czasem ekspozycji na plaży. Tak, więc godzinny lub dwugodzinne opalanie na plaży możemy zastąpić jednym seansem w solarium w czasie, którego mamy w przeciwieństwie do plaży pewność syntezowania D3.


…Badania niemieckich dermatologów wykazały, że z solariów regularnie korzysta - czyli przynajmniej raz w miesiącu - 18 milionów Niemców, z czego 4 miliony to osoby niepełnoletnie. Badania wykazały także, że wśród entuzjastów solariów są także osoby poniżej 10 roku życia!... I były to badania statystyczne, które mogą równie dobrze dowodzic że ludzie kozystający z solarium dużo żadziej odwierdzją przychodnie lekarskie...  


Badania to statystyki, które można zrobić i przedstawić na kilka sposobów. Ale faktem jest, że w solarium korzystają osoby nie pełnoletnie i takim samym faktem jest również to, że osoby niepełnoletnie nie powinny prowadzić samochodów lub przejmować odpowiedzialności za zdrowie innych ludzi. Solarium i opalania to poza brązem, który jest produktem ubocznym ekspozycji skóry na UV, lekarstwo i profilaktyka. Jak wszystkie lekarstwa nadmiar nawet tego najlepszego może zaszkodzić, tak, więc regulacja prawna dotycząca korzystania nieletnich z czegoś, czego nadmiar może zaszkodzić jest podstawa i nie powinna nikogo dziwić. Dodatkowym aspektem, jaki trzeba wiedzieć o naszych sąsiadach to obraz słonecznej branży, która ze względu na oszczędności związane z coraz większym kryzysem postawiła w ostatnich latach na salony samoobsługowe, w których nikt nie spawacza ile minut się ktoś opala. Czy taki obraz niemieckiej branży nie zmienia znaczenia wypowiedzi doniesienia o nowym niemieckim przepisie?


…Korzystanie z solariów wiąże się z ryzykiem zachorowania na czerniaka, czyli trzeciego najbardziej śmiertelnego ze wszystkich nowotworów… ale nie ma dowodów na to, że tak jest bo jeszcze takeigo przypadku nie zarejestrowano. Rak skóry stanowi tylko 1,4 % zachorowań na nowotwory złośliwe, a statystyka zgonów jest dużo niższa od innych nowotworów... Dodatkowo jest ona zawyżona bardzo późnym wykrywaniem tej choroby z powodu bagtelizowania znamion. Profesjonalne solarium mogłoby się przyczynić do wcześniejszego jej wykrywania.


Niezbadana informacja oparta na przypuszczeniach i domysłach. Wszystkie badania przeprowadzone w klikach onkologicznych dowodzą, że główną przyczyna nowotworów jest uwarunkowania genetyczne. Istnieje szereg badań, które dowodzą, iż regularnie korzystanie ze kąpieli słonecznych przez cały rok jest bardzo dobrą prewencją nowotworów.


Jeśli mówimy o zwiększeniu się ryzyka w powiązaniu ze słońcem, to jedynym udowodnionym faktem jest wtórne poparzenie skóry, czyli opalanie skóry już podrażnionej. Takie poparzenia to standard podczas urlopu. W profesjonalnym solarium wyposażonym w odpowiedni sprzęt pomiarowy i wykształconą obsługę nie jest to wcale możliwe. Kilka dni spędzonych poza domen na słonecznej, wymarzonej plaży doprowadza do twego, że parzymy się codziennie doprowadzając do bardzo dużych zmian genetycznych w naskórku. Prowadzić może to i często prowadzi do powstania nowotworu skóry zwanego rakiem podstawno komórkowym. Nie jest on groźnym zjawiskiem i wcześnie wykryty nie przedstawia żadnego zagrożenia dla życia pacjenta. Ale uwaga! U osób z uwarunkowaniem genetycznym, oparzenia takie mogą prowadzić do nowotworów innych organów.


Tak, więc opalajmy się z głowa i korzystajmy z dobrodziejstw słońca a nie popadajmy w panikę opartą na głupocie i barku świadomości społeczeństwa wynikającą z braku odpowiednich materiałów służących edukacji, a nie panice. To powinna być rola rządu mającego na uwadze dobro społeczne.


…Ryzyko to u osób poniżej 35. roku życia wzrasta o 75 procent!
Miejmy nadzieję, że również w Polsce rząd zajmie się tym poważnym problemem...
I zbagatelizuje panikę w której nie do końca wiadomo o co chodzi. A jak nie wiadomo o co to chodzi i czyjeś stracone lub zarobine pieniądze, bo logiika podpowiada że mamy setki groźniejszych chorób, na których leczenie brakuje nam pieniędzy i posiadamy niezbite dowody na ich genezę.  


Czy ktokolwiek z ludzi, którzy ślepo przepisują takie liczby zastanowił się nad ich znaczeniem i wiarygodnością? Co oznacza zwiększenie ryzyka, o 75 i jak się to ma do realizmu? Jeśli na 100.000 osób chorowała jedna, a teraz zachorowały aż 2, to statystyka powie, że ryzyko wzrosło o 100%. Ta ciekawostka matematyczna nie dziwi statystyka, ale zwykłego śmiertelnika może wpędzić w panikę. To, że przyczyna tego zjawiska zachorowań na raka może leżeć całkiem gdzie indziej i nie mieć jakiegokolwiek powiązania z przypuszczeniem autora publikacji schodzi na plan dalszy. Liczy się liczba 75% i słowo, które tę liczbę poprzedza. Jeśli w temacie pojawi się opalanie lub słowo solarium, to czytelnik zapamięta tylko to, że słońce jest zabójcze. No i o to przecież chodziło tym, którzy preparują takie wiadomości i informacje prasowe i robią o w jakimś celu.


Człowiek jest istotą stosunkowo prostą: przeczyta i pomyśli skoro o tym piszą to musi to być prawda. Nie widząc dalszych powiązań i zależności przestraszy się doniesieniami i uwierzy w intencję rządu zajmującego się tematyką zamknięcia śmiercionośnych salonów solarium. Każdy trzeźwo myślący człowiek po zapoznaniu się z całokształtem sytuacji powie: no, ale to chyba nie o to chodzi, przecież plaża jest dużo bardziej niebezpieczna i zdrowy rozsądek podpowiadałby przede wszystkim zamknąć plażę i zakazać młodzieży wychodzenia z domów. To, doprowadziłoby do jeszcze większego niedoboru witaminy D3, bo jak widać z badań naukowców zajmujących się witaminą D3, główną przyczyną jej niedoborów jest zmiana sposobu naszego życia i ograniczenia kontaktów ze słońcem. Takie zachowanie się człowieka zastraszonego od lat kampaniami antysłonecznymi doprowadziło całe społeczeństwa do bardzo widocznego spadku odporności. Dotyczy to wszystkich chorób a więc i nowotworów również. Nikt w takich doniesieniach nie podaje danych statystyczny mówiących o tym, że te ostatnie, na które powołują się tak chętnie dermatolodzy, stanowią tylko 1,4 % chorób nowotworowych, a umieralność na poziomie 50% przypadków czerniak związana jest z jego późnym wykryciem związanym z brakiem świadomości społeczeństwa.
Umieralność na raka płuc jest dużo wyższa i wynosi ponad 80%.


Nie tędy droga! Apelujemy do rozsądku dziennikarzy i polityków, którzy jak widać w ostatnim czasie bardzo chętnie zajmują się tematyką opalania. Czy innych, bardziej poważnych problemów nie widać w naszym kraju? A może zajęcie się nimi wiąże się z pracą? Solarium to przecież modny temat i wystarczy tylko pokrzyczeć wraz z dermatologami, bo to przecież fachowcy, więc muszą mieć rację. A jeśli tej racji nie mają. Nauka często zmienia obraz rzeczywistości. Kiedyś nawet wierzono w to, że Ziemia jest płaska.


Solarium i prewencja


Salony solarium, które mogłyby odegrać bardzo poważna rolę w prewencji zdrowia muszą być kontrolowane i ustawa mająca na celu podniesienie kwalifikacji osób związanych ze światłoterapią jak najbardziej byłaby na miejscu. Jednak wywieszanie w nich tablic o szkodliwości opalania byłoby ty samym, co obowiązek pojawianie się tablic w przychodniach mówiących o tym, że antybiotyki i lekarstwa zabijają. Nie porównujmy solarium do papierosów, bo nie ma w tym logiku, pomimo tego, że jakieś środowisko jest tym bardzo zainteresowane. Prawa ewolucji i fizyki zabraniają w ten sposób myśleć o czym jak widać nie wszyscy chcą pamiętać. Bez słońca nie byłoby życia na naszej Ziemi! Czy tak trudno to sprawdzić? Czy trzeba posiąść do tego jakąś tajemną wiedzę? Przecież cieszymy się wszyscy na widok słońca, i radość ta nie wynika z doniesień prasowych tylko z genezy naszej ewolucji, którą jak widać dzisiaj ktoś chce po raz kolejny w historii ludzkości manipulować w imię naszego wyglądu zewnętrznego. To samo środowisko, które tak mocno dba o wygląd naszej skóry, namawiając nas do użycia kremu z faktorem i tym samym do bezpowrotnych zniszczeń jej struktury wewnętrznej. Wygląda to bardziej na dobre przygotowanie rynku np. dla kremów, od których uginają się pułki drogerii obiecujących nam odmładzanie. Czy te preparaty pozbawione badań klinicznych (nie są lekarstwami) i przebadane dermatologicznie na 20 kobietach mogą faktycznie spełnić to, co obiecują hasła reklamowe zamieszczona na ich opakowaniach i reklamach prasowych w wysokonakładowych czasopismach dla kobiet? Za te ciężkie, kosztujące wie milionów złotych, kampanie musi przecież ktoś zapłacić. Sami zgadnijcie, kto?


Red. zdrowe-opalanie.pl


Tematy: