opalaniesolariumo nasksięga gościwspółpracanapisz do naskontakt

Uwierzyć telewizji TVN? Prawdziwa rola w - tok show - czyli głos ludu w sprawie opalania na solarium!

Wielkie brawa dla Pani Drzyzgi i telewizji TVN, która jak widać za wszelką cenę chce wywołać sensację. Ani środki ani cel nie jest ważny, byle chwycić modny temat i zdobyć publikę ośmieszając nasz cały gatunek. Czy jesteśmy z tej samej planety, czy może ktoś czuje się wyższy? O kompleksach chyba nie może być tu mowy. Stop dla TVN! Widzowie żądają prawdziwych i zweryfikowanych informacji! To nazwa akcji, jaką od dzisiaj prowadzimy w obronie dobra społecznego, jakim jest rzetelny przekaz informacji.


Teraz już wiemy, że cały program „Rozmowy w Toku” to jedna wielka improwizacja i fotomontaż. Zarówno ludzie, którzy tam wystąpili, jak i moderatorzy wiedzieli, o co chodzi i mieli grać tak jak orkiestra przygrywała, a przygrywała kontra solarium, bo temat na czasie. Pani kosmetolog udawała przy pomocy kamery podłączonej do PC-ta urządzenie do badania wieku skóry. Podłączone było one do jej mózgu, który przy pomocy organu jej wzoru dokonywał komputerowej analizy i wydawał wynik organem mowy. Czym wyższy tym lepiej. Pani psycholog dolewała oliwy do ognia strasząc ludzi tym, że jeśli raz w miesiącu wypiją herbatę to staną się teerektykami. (To takie nowe groźnie uzależnienie od narkotyku znajdującego się herbacie). No, bo skoro osoba opalająca się raz w miesiącu na solarium to tanorektyk, to co mamy powiedzieć o tych, którzy codziennie piją herbatę, mleko albo jedzą zupę? (mlekotyk, zuporektyk?) Do psychologa z nimi trzeba i to natychmiast! Ten z programu TVN już czeka bo pewnie nie wiedzie mu się zbyt dobrze, skoro musi występować w takim programie i robić z siebie i profesji psychologa pośmiewisko.  


Pomocna w wyjaśnieniu tej całej mistyfikacji przyszła jak widać rodakom redakcja Gazety Lubelskie, która znając prawdziwą osobowość Anety – jednej z zaproszonych gości postanowiła postawić w tych trudnych czasach kryzysu jednak na naprawdę. Wielkie brawa dla dziennikarzy, których bardzo wysoko sobie od dzisiaj cenimy i w zamian zamieścimy linki do naszych stron z podaniem informacji: wiarygodne źródło informacji!


http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091006/POWIAT03/126253610


Aneta ma 19 lat. Od kilku dni znana na całą Polskę za sprawą programu Ewy, Drzyzgi w TVN, w którym to nie wystąpiła, lecz jak się okazało otrzymała pierwszą w życiu rolę. Idąc do programu nie wiedziała nawet tego, co będzie mówić! Obiecano jej jednak dobre wynagrodzenie i poznanie kulisów prawdziwej telewizji. Dobra zabawa pomyślała i do tego szkoła aktorstwa. To, że nie chodziła na solarium nie przeszkodziło prezenterce w wylansowaniu jej nowego wizerunku dla potrzeb programu. Z bladej z natury dziewczyny specjaliści TVN zrobili to, czego Pani Ewa potrzebowała. Sztuka iluzji jest wielka jak się okazuje i nie trzeba inwestować w drogie bilety na występ Davida Copperfielda, aby się o tym przekonać. Perfekcyjną i bezpłatną iluzje otrzymujemy jak widać już o 15:45 włączając TVN. Z, na co dzień, skromnej i bladej dziewczyny, stworzono strzaskaną lansiarę, która zagrała pierwszą swoją telewizyjną rolę dla Pani Ewy i setek tysięcy widzów? I wyszło bardzo dobrze, bo z badań opinii publicznej wynika, że młode dziewczyny uwierzyły w czary mary pani kosmetolog, która to określiła skórę tej „nieopalającej się w solarium” dziewczyny na bardzo starą i wysłała ją, zresztą jak każdego, do dermatologa. Brawa za profesjonalizm i wartość przekazu. Pojechano po raz kolejny po branży solaryjnej, której prawdziwej genezy nikt pewnie nie zna. Jej twórcą był nieżyjący już dziś niemiecki naukowiec Fridrich Wolff. Znając prozdrowotne właściwości słońca i możliwości lecznicze promieni ultrafioletowych pracował nad urządzeniem, które zastąpi naturalne słońce i sprawi, że będzie ono świeciło dla ludzi stałą i określoną mocą przez cały roku, bez względu na pogodę porę roku i dnia.


Nie wielu ludzi wie, że klienci solarium nie szukają w nim tylko brązu. Z dzisiejszej, zrobionej przez naszych dziennikarzy na ulicach Miasta Opola ankiety wynika, że zdanie tej samej grupy docelowej, do której kierowany był program pani Ewy jest nieco inne niż TVN zakłada. Nikt zdrowy na umyśle nie opala się po to, by zostać Whitney Houston, tak jak nikt nie ogłasza publicznie, że nie przeczytał jeszcze w życiu ksiązki. Tak wygląda ktoś, kto chodzi od solarium? Kto i dlaczego chodzi do solarium? A może solarium to nie tylko brąz? A może nagroda nobla w dziedzinie światłoterapii nie był przypadek?

 

80% klientów salonów Polskich solarium ogranicza swój czas opalania mając na uwadze fakt, że nadmiar UV może im zaszkodzić. I racja w tym wielka, bo nawet najlepsze lekarstwo może w nadmiarze zaszkodzić. To wyniki ogólnopolskiej ankiety przeprowadzonej tego lata w salonach solaryjnych. Ankiety, którą wypełniło i podpisało tysiące ludzi korzystających z usług salonów solarium. Ludzie opalają się dla lepszego samopoczucia, prewencji zdrowia i po to by atrakcyjniej wyglądać. - nie na czekoladę, lekki brąz wystarczy i trochę ciepła oraz światła w zimie – odpowiada 40 latek wychodzący z solarium. W tym solarium coś musi być, coś, czego nie widać. Opalam się tylko w zimie, co pozwala mi od lat przetrwać ją bez kataru, grypy i antybiotyków, czy w tym może być coś złego panie redaktorze – to głosy przypadkowo spotkanych na ulicy ludzi zapytanych o to, co sądzą o nagonce na solaria. - Ja po urodzeniu dziecka nie chodzę tylko, dlatego bo mam jakąś dziwną chorobę skóry i jej reakcja na słońce to koszmar, na plaży też się opalać nie mogę, czuje jednak ze brakuje mi słońca – odpowiada matka, kilkuletniego dziecka. - A ja chodzę przez cały rok, bo nie lubię słońca na plaży, mam wrażenie, że tam to dopiero skóra się starzeje - mówi dziewczyna stojąca na przystanku autobusowym niezdradzające wcale swym wyglądem osoby uzależnionej od solarium. Zaciekawieni pytamy: No, ale jeśli chodzisz cały rok to, dlaczego nie jesteś jak czekoladka, żartujemy z uśmiechem? – a czy do solarium trzeba chodzić tylko po brąz? – Ja chodzę raz na 2 tygodnie – sama czuję, kiedy mi brakuje słońca. Kolor skóry nie jest dla mnie, aż tak ważny. Jak chodzę częściej to jestem faktycznie trochę bardziej brązowa. Pracuje często na nockę i w dzień muszę odespać. Kiedyś lekarz mi powiedział – nie jest pani chora tylko słońca pani brakuje….no to poszukałam sobie solarium i znalazłam takie, w którym nawet mierzą mi skórę. Szukała pani takiego? Nie to przypadek jest obok przystanku, z którego jadę codziennie do pracy. - A ja chodzę od lat, bo lubię, sprawia mi to wielką przyjemność i na pewno nie jestem uzależniona, bo chodzę tylko jesienią i zimą. – mówi studentka anglistyki w Opolu i dodaje – a znajoma mojej mamy chodzi, bo ma problemy z osteoporozą. Kim są z zawodu pani rodzicie jeśli możemy zapytać – lekarzami - odpowiada dziewczyna dodając – mówią mi że wszystko jest dla ludzi ale żebym nie przesadzała z czasem leżenia bo nadmiar UV odbije się w przyszłości na wyglądzie mojej skóry… Moja mama czasami przychodzi nawet ze mną i mówi nie ma jak to słoneczko w zimie, no czego to ludzie nie wymyślą…


Czy Pani Ewa uważa całe społeczeństwo za idiotów – nasuwa się pytanie kogoś, kto uważnie oglądał program? Decyzja o korzystaniu z solarium to sprawa indywidualna. Jeden wieży w lekarstwa inny w suplement diety a jeszcze inny kieruje się intuicją i w zimie odwiedza solarium, bo czuje, że brakuje mu słońca. I nie ma w tym nic dziwnego dla przedstawiciela gatunku homo sapiens, którego egzystencja uzależniona jest od słońca i energii ultrafioletu. Aby to wiedzieć nie trzeba być uczonym, wystarczy trochę poszukać lub kierować się po prostu własną intuicją. Wszyscy cieszymy się na przyjście wiosny i promienie słońca. Czy jest ktoś, kto temu zaprzecza i bada to zjawisko? Tak jest, to naukowcy zajmujący się rolą witaminy D3 w naszym organizmie, którzy od lat przestrzegają o niedoborze słońca spowodowanym zmianą sposobu spędzania wolnego czasu i kampaniami antysłonecznymi wywoływanymi od lat przez środowiska, którym jak widać bardzo na tym zależy. Na takich kompaniach można zarobić sporo pieniędzy, trzeba tylko w odpowiedni sposób zastraszyć naiwnych ludzi.


Czy w świetle tych wypowiedzi program pani Ewy może być obiektywny? Czy dobrze zarabiający dziennikarze mogą pozwalać sobie na tak wielkie gwałcenie etyki?


No, ale to jak widać w przypadku Pani Ewy nie nowość. W spawach etyki zawodowej Pani Ewy portal Interia.pl donosi: „w ocenie REM emisja tego i wielu innych programów z cyklu "Rozmowy w toku” o godz. 15.45 narusza obowiązujące przepisy i zasługuje na ukaranie przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.


Czy to, co stało się 19 listopada, przy okazji kolejnego „przejechania się” przez TVN po solariach nie zainteresuje Rady Etyki Mediów oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji? Ileż można znosić nabijanie ludzi w butelkę i to kosztem narażania egzystencji 40 tysięcy ludzi pracujących w polskich salonach solarium? Tu już nie chodzi o wpływy czy biznes tu chodzi o zakłamanie i wyśmiewanie się z ludzi kosztem innych ludzi. I to wszystko nie dla sprawy nauki, która to o słońcu mówi zupełnie cos innego, lecz w celach zarobkowych. To według nas spawa, która powinna trafić do sądu, a nie tylko do Rady. Ale wiemy, że tak silna i bogata stacja, jaką jest TVN wybroni się dobrze zapłaconym prawnikiem, bo jak widać za pieniądze osoba nieuczęszczająca do solarium może zostać nawet tanorektykiem wyśmiewanym przez społeczeństwo i widownię, której może nawet za ten śmiech odpowiednio zapłacono.


Co na to sama nieświadoma jak widać swoich czynów 19-letnia Aneta: tak na prawdę to ja nie jestem żadną lansiarą, to była tylko taka zabawa. Ci, którzy mnie znają to wiedzą, że nie jestem jakąś tam idiotką – zapewnia chyba już dziś tylko dla dodania sobie otuchy.


Aneta chodzi do wieczorowego liceum ogólnokształcącego. Szuka pracy. Odbyła staż w biurze ubezpieczeniowym, w sezonie letnim jest kelnerką. Sama o sobie mówi: jestem normalną dziewczyną, lubię spacery, jeżdżę na rowerze, słucham muzyki, lubię internet. No i czytam, a jakże. To w telewizji to był tylko taki pic bajer. Skoro chodzę do szkoły, to jak mogłabym nie czytać książek? Czy to był przypadek przed kamerą? nie - nagranie programu trwało wiele godzin, niektóre fragmenty trzeba było powtarzać…


A o czym marzy ta prawdziwa Aneta? - Chciałabym zaistnieć w telewizji, ale tym razem już nie w takim programie, a na przykład w jakimś serialu.


I tak TVN przyczynia się do lansowania młodych talentów, którzy grając swoje pierwsze role zaczynają od kłamstw w imię ochrony zdrowia u boku kosmetologów i psychologów i na część prezenterki szukającej zwiększenia oglądalności swojego programu. Nic dodać nic ująć. Jeszcze raz wielkie dzięki redaktorce Gazety Lubuskiej, która pokazała naga prawdę i rozebrała do naga tak lubiany program, jakim są opiniotwórcze dla wielu z nas ( do dzisiaj) „Rozmowy w toku”. Mamy nadzieję, że po przeczytaniu tejże lektury wielu z Państwa będzie lżej przełączyć odbiornik np. na Polsat lub wziąć do ręki np. Gazetę Lubuską.

Zródło: Gazeta Lubuska


Tematy: